piątek, 21 grudnia 2012

Magiczna minuta

 21.12.12 (No co ty  ...)



Wigilia klasowa.  Kiedy się w końcu, kurde skończy ta cała maskarad ?!
 Przeżyłam już składanie życzeń z sztucznym uśmieszkiem przyklejanym na twarzach dziuni i kompletnym brakiem zainteresowania ze strony Daniela.
Och Daniel taki inteligentny chłopczyk. Słodki kąsek. Jednak tak pewny siebie i arogancji, przyklejony do blondynki z wielkim piersiami. Natura urody też mu nie oszczędziła, krótkie brązowe włosy, ni to chłopięce ni to dorosły rysy twarzy. To sprawiało, że raz wyglądał jak bóg sexu a za chwile jak słodki niewinny chłopczyk, żartujący z kolegami.
Jednak przy plastikowej, pewnej siebie Anicie miałam marne szanse. Cóż ja tak szara myszka ukryta w tłumie gapiów gdzieś zawsze z tyłu za wszystkimi. Nie nawiedzę siebie, nienawidzę swojego życia, swojej osobowości.
Wzięłam do ręki telefon. Właśnie wybiła na nim godzina 12.12. Spojrzałam przez okno, kruk usiadł na gałęzi drzewa, gdy wzbił się na nowo do lotu zrzucił trochę śniegu, który podobnie jak ptak nagle staną w miejscu. Wszystko za oknem zastygło jak na obrazie. Rozejrzałam się po klasie. Tu sprawa wyglądała podobnie. Wszyscy w pomieszczeniu stali niczym, kamienne posągi w dziwacznych pozach. Rozejrzałam się coraz bardziej zdezorientowana. Nasza nauczycielka oparta o biurko z groźnym wzrokiem obserwowała klasę przykładając kubek z barszczem do ust. Grupka chłopaków kibicująca Tomkowi który manewrował z jabłkiem na nosie, niczym foka i postać stojąca przy drzwiach. Postać tak podobna do mnie z długimi jasno brązowymi włosami, szaro-niebieskimi oczami i zgrabną posturą owiniętą w luźną sukienkę z kozakami do kompletu. Wstałam od stołu.
Przerażona i zaciekawiona przyglądam się temu zjawisku.  Zrobiłam niepewny krok, potem następny i następny. W końcu mój klon był już na wyciągniecie ręki. Chciałam sprawdzić czy to prawda czy to możliwe by było mnie dwie. Położyłam  rękę na jej ramieniu i niespodziewanie zostałam wciągnięta przez własny cień . Stałam w miejscu gdzie ona stała. Potem wypadki potoczyły się już błyskawicznie.
Świat ruszył jak by tylko czekał, aż w końcu stanę w tym właściwym miejscu.
Ktoś krzykną, któraś z dziewczyn pisnęła. Ktoś na mnie wpadł i przyciskając moje ciało do drzwi. Niefortunnie nasze usta się spotkały, zaskoczona otworzyłam usta, a on wsuną w nie język. Był taki słodki. Cały świat stracił znaczenie tylko ten pocałunek się liczył i nasze splecione języki jego zachłanne pragnienie, które tak doskonale równoważyło się z moim.
Kolejny krzyk i wszystko się skończyło. Otworzyłam oczy, zdając sobie nagle sprawę, że je zamknęłam. Nade mną pochylała się z wyrazem szoku na twarzy Daniel, a tuż z a nim wydzierała się wniebogłosy Anita. Jednak on patrzył tylko w moje oczy, a szok zamienił się w uśmiech i błysk pożądania w oczach. Przyciągną mnie do siebie rękę układając na tali i jeszcze raz nasze usta się złączył a cały świat przestał istnieć, po to by wejść w nową erę.  



Krótkie bo krótkie jednak to tylko 8 minut. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz