wtorek, 23 lipca 2013

Wampir

Impreza byłą cudowna. Nigdy się tak dobrze nie bawiłam, tym bardziej, że tydzień temu skończyłam 18 lat i była to moja 2 impreza z alkoholem. Dużo dzisiaj nie wypiłam najwyżej 4 drinki jakoś nie byłam w nastroju na nachlanie się do straty przytomności. Chciałam zapamiętać tą imprezę, bo to były 18 urodziny mojej najlepszej przyjaciółki. Po za tym ona mi opowiedziała, co było na mojej imprezie chce jej zrobić rewanż. Magda i ja mieszkamy niedaleko siebie i nie raz przemierzałam tą odległość w nocy, ale nie tak późno jak dziś , co, jak co ale było już grubo po 2 nad ranem. Rozkoszowałam się rześkim powietrzem tej wspaniałej nocy zapowiadającym ciepłą i wilgotną wiosnę. Idąc obok wąskiej ściany lasu moją uwagę przykuł jakiś jęk w zaroślach. Weszłam w las by sprawdzić czy nie ma tam nikogo potrzebującego pomocy.
-Jest ktoś tu?- Zapytałam. Mój głos rozległ się w pustkę rozejrzałam się do okuła. Niczego nie dostrzegłam. Weszłam trochę głębiej bacznie rozglądając się dokoła.
-Przesłyszałam się pewnie.- Pomyślałam. Wzruszam ramionami i kiedy odwróciłam się, aby wrócić na chodnik ktoś minie złapał mocno od tyłu. Jego uścisk był żelazny nie miałam się jak wyrwać. Położył mi rękę na ustach by mnie uciszyć i zacisną mi ramie wokół szyi. Po chwili rozpaczliwej walki straciłam przytomność.
Obudziłam się. Głowa mnie bolała niemiłosiernie. Miałam mroczki przed oczami i wszystko w zasięgu mojego wzroku było rozmazane. Podniosłam się powoli. Przetarłam oczy, kiedy mój wzrok nabrał ostrości rozejrzałam się po pomieszczeniu, w którym się znalazłam. Panował w nim pół mrok nie było w nim żadnych mebli tylko okno z kratami i metalowe drzwi, siedziałam na brudnej i zimnej podłodze.  Kiedy moje oczy przyzwyczaiły się do nikłego światła dostrzegłam jakąś postać w najciemniejszym kącie tego pokoju. Był to mężczyzna o przeciętnej sylwetce oparty o ścianę. Nic innego nie mogłam stwierdzić prze ciemność, w której się schował.  Przyglądał się mi z ciekawością, kiedy nasze oczy się spotkały zaczął pomału wychodzić z mroku. Cały czas wodziłam za nim wzrokiem, kiedy wszedł w nikły strumień Światła mogłam mu się dokładnie przyjrzeć miał czarne włosy, bladą skórę i był niesamowicie przystojny. Miał na sobie czarną bluzę z kapturem i dżinsy tego samego koloru, a na nogach miał tenisówki również czarne jak noc. Kiedy nasze oczy się spotkały zamurowało mnie, bo jego tęczówki miały kolor głębokiego szkarłatu i były tak żywe, że w najmniejszym stopniu nie przypominało to efektu soczewek kontaktowych, które wdziałam u dziewczyn z mojej klasy ubierających się na styl Gotek. Przywarłam plecami do ściany lekko wystraszona tym, co zobaczyłam, on tylko się uśmiechną i pokręcił głową. Cisza między nami przerwał tylko mój szybki oddech. Miałam mętlik w głowie.
-Czego ode mnie chcesz?- Zapytam pól głosem. Byłam cała skamieniała ze strachu. Co, jak co ale to był jakiś dziwny typ, który mnie tu zamkną i chamsko mi się przyglądał.
-A jak sądzisz? –Odpowiedział mi pytaniem na pytanie. Jego głos był melodyjny i tajemniczy. Cały czas wodził wzrokiem po całym mojej sylwetce. Po chwili dopiero dotarł mnie sens jego wypowiedzi, ale cała ta sytuacja nadal nie była dla mnie jasna. Jak by chciał mi coś zrobić to już by się do tego zabrał.
To, czemu on tam stoi jak ten słup soli i tak mi się przygląda?- To pytanie pojawiło się w moich myślach i nie dawał mi spokoju.
-Co ty chcesz ze mną zrobić?- Zapytałam drżącym głosem. On wbił wzrok w sufit i pokręcił głową.
-Ja wiem, o czym myślisz, ale tu nie o to chodzi- powiedział lekko zażenowany
-To, czego chcesz? Okupu? Seksu? –Zapytałam lekko wściekła. On zwrócił ku mnie oczy, w które przybiły mnie do ściany.
-Twojej krwi- Powiedział w końcu. Ta odpowiedz mnie zamurowała. Patrzyłam na niego jak na jakiegoś, idiote. On tylko obserwował mnie ciekawsko.
-Ty sobie ze mnie żartujesz, Prawda?- Zapytałam pewniejszym wzrokiem. Szybko się podniosłam z podłogi.
-Dlaczego tak sądzisz?- Zapytał spokojnie. Odwróciłam wzrok, by ukryć zażenowanie, po czym znowu na niego spojrzałam.
-Udajesz mi tu wampira by mnie nastraszyć.- Powiedziałam już pewnym siebie głosem.
Kiedy napotkałam brak odpowiedzi z jego strony ciągnęłam dalej.
 -Nie jestem małą dziewczynką wiem, że wampiry nie istnieją – wysyczałam przez zęby
-Jesteś pewna?- Zapytał spokojnie. Nie dał mi nawet szansy na odpowiedz. W jednej chwili stał prze de mną a w następnej już za mną unieruchamiając mi jedną ręką ręce za plecami a drugą powoli i delikatnie przechylał moją głowę na bok by jak najbardziej odsłonić szyję. Byłam tak przerażona, że poddałam się jego woli bez protestów. Jego wargi natrafiły na mój szalik zaczęły przesuwać wyżej, aż natrafił na moje ucho.
-Nadal jesteś tego taka pewna?- Szepną mi do ucha czule. Chwile później oddalił powoli swoje wargi od mojego ucha i puścił moje ręce. Zaczą mnie powoli obchodzić i staną jakiś 0, 5 metra przede mną. Gdy odrętwienie minęło. Ja pomału wyprostowałam głowę do pionu. Zabrałam się na odwagę i spytałam znowu.
-Czego ode mnie chcesz?- Zapytałam zdezorientowana. Mój głos był zachrypnięty i przerażony a on się tylko do mnie uśmiechną.
Brak odpowiedzi. Tylko cisza i jego zimna twarz, na której były wyryty ten irytujący uśmieszek.
-Jak byś chciał mojej… -to słowo nie chciało mi przejść przez gardło. Mój głos nadal był zachrypnięty.
-Jak byś chciał tego, co mi powiedziałeś na początku to już byś sobie to wziął- powiedziałam jednym tchem.
On tylko się cofną, Oparł się o ścianę, splótł ręce na piersi i dalej mnie obserwował. Nic nie pozwiedzał. Ja straciłam cierpliwość. Miałam dość przedłużania przez niego tej chwili strachu i niepewności. Rozpięłam kurtkę a następnie ją zdjęłam i rzuciłam w ciemny kąt pokoju. Potem szybkim ruchem ściągnęłam czapkę, a na końcu powolnymi ruchami odwinęłam szalik i te rzeczy spotkał ten sam los, co kurtkę.
-Jeśli czegoś ode mnie chcesz to sobie to weź?- Powiedziałam głosem spokojnym jednak z nutą strach.
Przez jego spojrzenie przeszedł błysk zdziwienia.
-Więc –Zaczął spokojnie-Oddajesz mi swoje życie i przyszłość dobrowolnie?- Zapytał z nutą wesołości w głosie. Popatrzyłam prosto w jego przerażające oczy.
-Nie- Odpowiedziałam półgłosem- Oddaje ci 10 ostatnich minut mojego życia w trakcie, których mnie zabijesz biorąc to, czego chcesz.-Mój głos drżał lekko. On nawet nie zmienił pozycji.-I na pewno nie dobrowolnie, bo uwierz gdybym wdziała, jaką kolwiek drogę ucieczki to bym z niej skorzystała- kontynuowałam- w tym problem, że nie widzę, więc teraz tylko chce byś zrobił to, co musisz szybko i jak najmniej boleśnie-zakończyłam już trochę pewniejszym głosem. On oderwał się od ściany i podszedł do mnie powoli jak do płochej zwierzyny. Idąc cały czas wodził po mnie wygłodniałym wzrokiem, badając mnie od stóp do głowy. Kiedy staną za mną związał mi liną mocno ręce za plecami. Zaczęłam przechylać głowę by go zachęcić, ale on tylko zatrzymał mnie dłoniom i szepną mi do ucha:
-Stój spokojnie, nie sprzeciwiaj się mi-po chwili jeszcze dodał- Po prostu mi ulegnij. -Zrobiłam jak kazał. W końcu znowu staną przede mną. Popatrzył mi w oczy tak przeciągle i tak zimną, że mimowolni przeszedł mnie dreszcz. Wsuną mi rękę pod barki i zmusił mnie do pochylenia się do tyłu. Wolną ręką odchylił moją głowę. Jego wargi wylądowały na mojej szyj badały ją przez chwile potem przesunęły się ku górze tak jak za pierwszym razem i zatrzymał się na uchu.
-Wiesz-Szepną- nawet nie wiesz, jaki wielki błąd właśnie zrobiłaś.-Jego głos był zimnym i wypranym z emocji.
Potem jego wargi wróciły do badania mojej szyi. Kiedy znalazły, czego szukały poczułam bul towarzyszący rozcinaniu skóry przez kły. Nie mogłam krzyczeć choć bardzo tego chciała. Potem świat jaki znałam znikną w ciemności.  


Od autorki: 
To pierwszy tekst, który napisałam i byłam z niego naprawdę dumna, ale to było kiedyś.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz