niedziela, 6 grudnia 2015

Córka krwawych Anna Bishop

 Recenzja


Zapoznam was dziś z miłością mojego życia, ale po kolei koniec końców recenzja powinna być na końcu.




tłumaczenie: Jakub Szacki



tytuł oryginału: The Black Jewels Trilogy: Daughter of the Blood

data wydania: 3 października 2008


W świecie Mrocznego Królestwa, przepełnionego zdradą i korupcją, zasady ustalają Krwawi a rasa czarownic i czarnoksiężników, których moc określają magiczne kamienie...Przed ponad 700 laty, czarownica sabatów Klepsydry, ujrzała spełniającą się starożytną przepowiednię a nadejście najpotężniejszej Królowej w historii Krwawych a żywego mitu, Czarownicy, która posiadać będzie więcej mocy, niż sam Wielki Lord Piekła. 
Przepowiednia zaczyna się spełniać...

 Wybaczcie ale nie streszczę wam fabuły musicie mi wybaczyć i zadowolić chwytliwym tekstem z tyłu książki. (Którą skopiowałam z "Lubię czytać"
Niestety coś czuje że było by tu po prostu za dużo spoilerów.

Jednak dość o mnie czas o książce. Kiedy pierwszy raz wpadła w moje ręce byłam w gimnazjum. Skusiłam mnie trzema rzeczami. Po pierwsze książka z gatunku fantasy, po drugie ciekawy opis, po trzecie adnotacja "tylko dla dorosłych" gdzieś w pobliżu kodu kreskowego.
Już pierwszych stron wywołały gimnazjalną ekstazę. (Wiecie jak to jest gdy ktoś użyje słowa z zakazanego słownika typu penis, seks, 69, dochodzę itd., cóż każdy wiek ma swoje prawa.)
Jednak tak na dobrą sprawę książka przeszła wszystkie moje najśmielsze wyobrażenia. Zaskoczyła mnie i już wtedy wiedziałam że to książka na pewno nie kierowana do mojej grupy wiekowej jednak to nie miało znaczenia, bo była inna niż wszystko co do tej pory czytałam. I niezwykle ekscytująca.

" Jeśli chcesz kochać się z kobietą, zrób to w sypialni. Jeśli chcesz ją uwieść, zrób to w tańcu."

Autorka nie kryję się tu ani z seksualnością, ani z brutalnością, która w dzisiejszym świecie też jest obecna. Cóż możliwe że nie w europie, bo my jesteśmy "cywilizowani" cokolwiek by to nie znaczyło w wolnym przekładzie. Niewolnictwo jest tu na porządku dziennym, a sposoby tortur bywają bardzo wyrafinowane. Ciekawe jest natomiast to, że to jest świat w którym teoretycznie żądzą kobiety, więc drogie panie tam niewolnikami dla przyjemności są jedynie mężczyźni. Władza leży w rękach królowych, a ich siła podporządkowuje sobie mężczyzn, których zadaniem jest chronić i służyć. Piękna wizja, może nie dość dobrze zrealizowana, jednak można się tu czegoś takiego doszukać. I zdecydowanie czasem przydało by się ją wcielić w rzeczywistość.

" Na ognie piekielne, Matko Noc i niech Ciemność będzie łaskawa."

Bohaterowie, których kocham za ich rozpierdalające system teksty i charakter. Szczególnie przedstawicieli rodziny SaDiablo, którzy oponowali do perfekcji przemienianie strachu i bólu w czegoś pociągającego i podniecającego. Nawet gdy od tego świata dzielą cię strony książki to dalej może pojawić się ten nieziemski dreszcz. Szczególnie gdy spotykasz Daemona Sadiego mężczyznę idealnego na każdej płaszczyźnie. Dumny, pełny męskiego magnetyzmu, przystojny, wierny, uparty, silny.... może przestane zanim wasz zanudzę. W każdym bądź razie dżentelmen z jajami, za jego jedyną wadę można uznać pewne skrzywienie psychiczne, które nazywa się "Sadystą" (W ogóle zwrot "Taniec z Sadystą" jest tak metaforycznie piękny w odniesieniu do dworskich gierek). Surrir morderczyni i dziwka, pyskata, silna kobieta, której pojawienie się od czasu do czasu bardzo ubarwia całą akcje no i jej matka i cała historia jej pochodzenia jest bardzo fajnym wątkiem pobocznym. Lucivar dumny wojownik (tak duma w tej książce jest bardzo mocno podkreślana więc jak nie mogę tego pominąć), wybuchowy z własnym bagażem doświadczeń on i Daemon to istna mieszanka wybuchowa nie porównywalna z żadną ilością trotylu. No i Wielki Lord Piekieł, Wielki kapłan klepsydry, Egzekutorka, pierwszy mężczyzna dość silny by władać samemu, okrutny, przerażający, pozbawiony skrupułów, otoczony legendarną sławą, czarny wdowiec. Chcecie coś jeszcze dodać ?
No i oczywiście główna bohaterka, młoda niewinna dziewczynka, która nie umie przesunąć głupiego przycisku do papieru, za to cały zamek już bez większego problemu. Tak tajemnicza, że w książce nie pada ani jedno zdanie pisane z jej perspektywy.

"Gorący gniew był gniewem emocji, powierzchownym nawet w ataku furii - gniewem, jaki zdarzał się między przyjaciółmi, kochankami, członkami rodziny, był gniewem w życiu codziennym. Zimny gniew był gniewem Kamieni - głęboką, niedostępną, lodowatą wściekłością, która zaczynała się w samym środku. Nieprzejednany, niemal zawsze niemożliwy do opanowania, dopóki furia nie zostanie wyładowana, zimny gniew nie mógł zostać stłumiony przez ból, głód lub zmęczenie. Rodzący się z takich wewnętrznych otchłani gniew sprawiał, że ciało, które go gościło, przestawało mieć znaczenie."

Mroczny klimat tej książki przenika ją całą. Konwencja świat w którym ciemnosć jest postrzegany za coś dobrego, a nie za źródło wszelkiego zła i potworności nie działa, bo w naszej psychice zakorzeniona już jest ta alegoria. Jednak możemy poznać inną stronę tego mroku co jeszcze bardziej podkręca klimat.

"Wszystko ma swoją cenę"

Kocham tą książkę i nie będę wypowiadać się o niej źle choć zapewne wielu z was uzna, że to dzieło nie zasługuje na taki zachwyt, ani na to miano. Zgoda nie jest to książka górnych lotów, ale nawet poranny seks nie nakręca mnie tak bardzo pozytywnie na resztę dnia jak ten oto zlepek liter i stron. I obojętne, który raz z rzędu to czytam.

Chętnie wysłucham twojej opinii. Szanuje zdanie innych szczególnie wtedy gdy jest poparte racjonalnymi argumentami. Nawet jak jest zupełnie przeciwne do mojego.

Lolli Beatrice

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz